Chrrrr....tfu! Struga sliny z impetem spadla na chodnik zabarwiajac go na czerwono. Rozgladam sie uwaznie. Pod nogami widze krwista plame, obok kolejna, dalej jeszcze jedna. Sa wszedzie! Czyzby panowala tu epidemia gruzlicy? A moze jakas azjatycka odmiana szkorbutu? W oddali widze gromadke mezczyzn. Nagle jeden z nich wychyla sie i pluje czerwona slina. Zaciekawiona ide zobaczyc co tam sie dzieje. Mezczyzni zgromadzili sie wokol stoiska. Leza tam liscie, rozne kolorowe przyprawy, puszki i miska z jakas biala ciecz. Mlody sprzedawca szybkimi zwinnymi ruchami nabiera lopatka odrobine mazi, ktora smaruje lisc. Na srodek kladzie kawalki jakiegos orzecha, kolorowe dodatki, a na koniec posypie czyms z kolorowej puszki. Potem zwija lisc w kulke i pakuje w mala torebke foliowa. Gotowe. Czasami podaje prosto do reki, a wlasciwie prosto do ust klienta. Pytam zgromadzonych co to jest? Betel, odpowiadaja.
Betel, jak podaje encyklopedia, to czwarta na swiecie uzywka po kofeinie, nikotynie i alkoholu. Glowny sklad to liscie pieprzu zuwnego, nasiona palmy areki i mleko wapienne. Do tego dochodza dodatki smakowe, w zaleznosci od preferencji, takie jak gozdziki, galka muszkatolowa, kardamon, kokos czy kandyzowane owoce. I tyton z malych kolorowych puszek, aromatyzowany. Betel uzywany od tysiecy lat w Azji poludniowo-wschodniej jest powrzechny w Indiach, Bangladeszu i Birmie. Ma dzialanie pobudzajace, podniecajace, zmniejsza glod i zmeczenie oraz czysci przewod pokarmowy z pasozytow. Lek na cale zlo? Niestety, ma tez skutki uboczne: rak jamy ustnej i barwienie zebow na czarno. Zauwazylam, ze w wiekszosci przypadkow "betelowcy" wstydza sie usmiechnac gdy chce im zrobic zdjecie, choc betel jest lamaczem lodow. W niektorych plemionach jest podarunkiem w trakcie ceremonii, a nawet afrodyzjakiem (skoro pobudza i podnieca..). Uzaleznia, mimo ze w smaku jest okropny. Zuja go cala dobe. Zuja go wszyscy- od mlodzienca po staruszka, od bezdomnego po biznesmena, od zlodziejaszka po policjant. Stoiska sa wszedzie. Nie potrzeba duzo miejsca, wystarczy maly stolik. Czasami trudno go nawet dojrzec, szczegolnie gdy jest gdzies wcisniety pomiedzy stragany z jedzeniami. Sprzedawac moze go kazdy: chlopiec, starzec, mloda mama. Sprobowalam. Dostaje zawiniatko, ktore wkladam do ust i zaczynam powoli zuc. Czuje jak skladniki wydzielaja swoje soki. Jest gorzko. Podobno nieumiejetne zucie moze prowadzic do wydzielenia jakichs toksyn i zatrucia organizmu. Trzeba czesto wypluwac sline. Byc moze to wlasnie mnie sie przytrafilo, bo bylam na mocnym "haju". Trwalo to krotko, ale intensywnie. Swiat przez chwile zawirowal i zwariowal.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz